Tam i tu….

Tam i tu….

Miałem się rozpisać o Briancon i zawodach, które na prawdę wyjątkowo dobrze się udały. Miałem pisać o trzech dniach z pod znaku 8a, jednego we Francji i dwóch w Szwajcarii. O krótkim powrocie do Polski i długiej drodze do Cali przez Caracas. Ale się nie uda bo już po jutrze zaczynają się zawody w Cali które nakręcamy od 4 dni, i zbyt wiele się dzieje żeby z odpowiednim nastawieniem opisywać to co było.

Niestety nie ma czasu na to żeby pisać o tym co było bo co dzień pracujemy do późna i jedyne na co starcz mi siły to zgranie zdjęć i przygotowanie się do kolejnego ciepłego dnia. Szkoda bo chciałbym podzielić się chociaż po trochu tym co się dzieje, i doświadczyć więcej imprezy, która za 4 lata ma się odbyć we Wrocławiu. Nie są to kolejne zawody o czym świadczą chociaż te liczby. 17 tyś rozdanych akredytacji w tym 4 tyś. dla wolontariuszy to nie mało. Choć jeśli spojrzeć na Olimpiadę to pewnie nic.

Jutro kończymy układać i mam nadzieję wreszcie mieć dłuższą chwilę przed komputerem, żeby choć trochę nadrobić zaległości. Na szybko zostawiam ze zdjęciami.

Uściski

Adam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*