… w żaden sposób nie zmieniła naszej sytuacji.
Wiało na tyle mocno, że na podejściu poruszaliśmy się miejscami na czworaka. Ściany zaprane były kompletnie śniegiem, a wieczorem znowu nadszedł tzw. mordor. A licznik tyka. Jak do tej pory wyrobiliśmy:
- 200 km na trasie El Chalten – Rio Blanco
- 5000 m w pionie na trasie Rio Blanco – Paso Superior.
Zabawa trwa dalej, zastanawiamy się tylko czy nie zmienić dyscypliny. Według prognoz długoterminowych (nie to żebyśmy w nie wierzyli, ale tak w ramach informacji) okno ma być 6 i 7 lutego. 8ego natomiast wylatuje nasz samolot z Calafate do Buenos. Wyścig z czasem?
A w ramach ciekawostek to spotkaliśmy dziś Davida Lame. Nawet obiad jedliśmy obok siebie. Tyle że oddzieleni ścianą restauracji. On w środku, a my na zewnątrz na trawie :). Elegancja Francja.
Pozdrawiamy
Sponsorzy oczekiwania :)











