Jama

Wczoraj byliśmy znowu pod Paso Superior, tym razem w celu kopania jamy śnieżnej. Przez 5 godzin machaliśmy łopatami jak Gustaw, Ludwik i Hubert w poszukiwaniu węgla. Jak to Juras określił, śniegu przerzuciliśmy  co najmniej tyle, co przy odśnieżaniu Ikei w Jankach. Ważne, że się udało i mamy swoje małe M1, do którego prowadzą uwaga… kręcone schody. Teraz będzie już tylko z górki, bo w końcu czekać na pogodę potrafi chyba każdy. Dziś znowu zachmurzyło się, wieje i pada i ma tak pozostać na najbliższe kilka dni. Jak tylko coś się poprawi ruszamy do naszej jamy gdzie czekają już na nas sprzęt do wspinania i pełen worek jedzenia.

A w ramach ciekawostki, to przy okazji przerzucania śniegu z miejsca w miejsce na jakieś 4 godziny wyszło słońce, a Fitz Roya odsłoniły chmury. Wreszcie zrozumieliśmy po co nam na tym wyjeździe woreczki na magnezję.

Pozdrawiamy i do usłyszenia