…No bo kto tu w ogóle jeszcze zagląda. Sam na tak długo o tym zapomniałem, że nawet z zalogowaniem się miałem trudności . Nie będę pisał, że to się zmieni, bo nie jestem wcale tego pewien.
Działo się nie mało. Jeszcze w sierpniu w rodzinnym składzie z Anką, Sławkiem, Karoliną i psami ;), byliśmy wpierw w Labaku, a potem na Franken. Było zajebiście… generalnie rzecz ujmując.
Pod koniec tego samego miesiąca, wyjechałem do pracy na południe Francji. Szczęśliwie nie na winogrona, ale na Mistrzostwa Świata Juniorów w Valence. Przez 10 kolejnych dni pracowaliśmy po 14 godzin na dobę układając drogi. Udało się, i to nawet bardzo. Zawody podobały się organizatorom, zawodnikom, publiczności, oficjelom i nam – grupie konstruktorów. Niecałe trzy tygodnie później leciałem do Brukseli, w tym samym celu. Zmieniła się tylko ranga zawodów. Tym razem układaliśmy drogi na Puchar Świata seniorów w Puurs w Antwerpii. Pierwszy raz w życiu widziałem jak 16 letnia dziewczyna dokopała Mistrzowi Świata:). I znowu w domu niestety długo nie posiedziałem. Niecały tydzień od powrotu z Belgii leciałem z Jacą Zaczkowskim na International Climbers Meet do Indian Creek. Wpinaliśmy się w rysach, słuchaliśmy różnych historii przy ognisku i podziwialiśmy pustynię. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć od Andrew Burr, z przejść Jacy i moich. Widać różnicę w preferowanych przez nas rozmiarach rys :).

Jacek Zaczkowski, The Big Baby 5.11, fot. Andrew Burr

Jacek Zaczkowski, The Big Baby 5.11, fot. Andrew Burr



Air Sweden 5.13R, fot. Andrew Burr
Lista trafień z Indian Creek:
Jacek Zaczkowski:
- Big Baby 5.11 OS (off width)
- Annanuki 5.12- OS
Ten Drugi:
- Ruby’s Cafe 5.13- OS
- Air Sweden 5.13R RP
- Less Than Zero 5.13 RP
- Beastie Boys 5.12+ OS (w Little Cottonwood Canyon)
Co teraz będzie się działo? Za tydzień jadę z Tomkiem Oleksym układać drogi na zawodach Pucharu Polski seniorów w Tarnowie. Tydzień później prowadzę kurs dla konstruktorów dróg, też w Tarnowie. Potem jest KFG, święta, a po nich… Patagonia. W zmienionym składzie bo bez Maćka, ale za to ze Sławkiem, nareszcie lecimy do Buenos.








MrDżony