Ciepło, cieplej, Lofoty.

Jest prawie jak w piosence Dr. Hackenbusha: „Już minął rok…”.

Choć wakacje to już dość odległa przeszłość (nie tak odległa jak mój ostatni wpis na blogu) to  uznałem, że są jednak doświadczenia, którymi  warto się podzielić.

Przez ostatni rok długo szukaliśmy terminu i celów wspinaczkowych na północy Norwegii. Plan wyklarował się, kiedy bliski znajomy z Torndheim (a właściwie ze Szwecji) Andreas Klarstrom zaczął opowiadać nam o możliwych projektach uklasycznienia dróg na ścianie Vogakallen na Lofotach. Czytaj dalej

Tam i tu….

Tam i tu….

Miałem się rozpisać o Briancon i zawodach, które na prawdę wyjątkowo dobrze się udały. Miałem pisać o trzech dniach z pod znaku 8a, jednego we Francji i dwóch w Szwajcarii. O krótkim powrocie do Polski i długiej drodze do Cali przez Caracas. Ale się nie uda bo już po jutrze zaczynają się zawody w Cali które nakręcamy od 4 dni, i zbyt wiele się dzieje żeby z odpowiednim nastawieniem opisywać to co było.

Czytaj dalej

Dzień po dniu. Czyli 3 dni w stolicy

Cóż, w drodze czas mija jeszcze szybciej i kiedy skończyłem pracę w CHX nie znalazłem netu aż do Magic Wood, gdzie z kolei odpoczywanie od komputera wygrało z obowiązkami blogowymi. Dlatego publikuję coś co napisałem dwa tygodnie temu, kiedy ruszałem z Chamonix do Briancon. Na resztę przyjdzie pora. Pewnie dziś w pociągu do Warszawy, albo jutro w samolocie do Caracas. Na pewno znajdę czas bo podróż na World Games w Cali wygląda na długą a trochę do opowiedzenia jest. Zapraszam na powrót do przeszłości….

Czytaj dalej

Do trzech razy sztuka…

Z perspektywy wydarzeń z ostatnich dni (a w zasadzie chyba godzin) nie chcę się rozpisywać nad tym co działo się w ostatnich tygodniach. To był cholernie smutny tydzień. Chyba 13’ka w dacie jednak coś znaczy. Także dzisiaj, choć po długiej przerwie, na krótko ze zdjęciami z trzeciej z rzędu wizyty w Chamonix przy okazji zawodów.

Czytaj dalej